Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2013

Kotki 4+1 razem z pudłem

Witam,
na początek historyjka obrazkowa :)

Ehem ehem..

."Pan kotek był chory
i leżał w łóżeczku...

... i przyszli doń kumple:


 ...-Jak się masz, Waldeczku? "


Dziękujemy :D

Zagrała dla Was
Ekipa z Kociego Dżipa !

PS. Ekipę zgłaszam na "Uwolnij tkaniny" :)

Teraz pora na recykling. 
Sweterek Franka zamieniony został na kociaka.


I na samiusieńki koniec rzecz, którą kiedyś kiedyś widziałam gdzieś na blogu, która strasznie się mnie spodobała, i którą bezczelnie zmałpowałam.




Ztuningowane pudełko po butach, które teraz służy do trzymania w kupie 
moich żenująco skromnych zapasów filcu ;P
Pudło potraktowane jako próbu-rubu...
Oswajałam się z takerem, sweterek z sh też złapany pierwszy z brzegu.
Efekty pierwszego podejścia widać zwłaszcza na bokach pokrywki, jak szlaczek krzywo idzie.
Poezja na pewno to nie jest, ale resztkom filcu to nie przeszkadza :)

piątek, 15 lutego 2013

Ki czort ... ?

Właśnie! Miał być kot - wielki, czarny i pechowy, a wyszedł... czort :P  Uszy sterczące, złe spojrzenie, biesi ogon, wypisz wymaluj diablę mi wyszło, nie kot. No nic, to cuś poleciało dalej, może uda się ułagodzić nieco jego charakter.


Na ostatnie zdjęcie wepchał się mały kiciuś - jego premiera przypadnie może w weekend, kiedy reszta kociej gromadki zostanie ukończona :)
         
      Poniższe maleństwa wytworzyły się wczoraj późno późno w nocy - tak późno, że zachodziła obawa co do dzisiejszej porannej pobudki... jednakże Franio stanął na wysokości zadania i przed szóstą dzielnie wgramolił się do mamy na łóżko :) Ech, jedynym ratunkiem pozostała tylko kawa :)


                    Czarny portfelik zostaje u mnie - wreszcie wszystkie karty rabatowe będą w jednym miejscu. Przypnę sobie do kluczy i nie będę musiała już szukać gorączkowo po torbie :) Pozostałe trzy lecą w przyszłym tygodniu w świat. Po raz pierwszy używałam tutaj napownicy - czy jak to się dokładnie nazywa. Pożyczona, nie moja, starałam się bezstratnie poznać zasady jej działania. Niestety, zanim doszłam do tego, co w jaką dziurkę, jak łapać materiał i jak mocno ściskać - nieco kółeczek poszło na marne. Najbardziej ucierpiał pierwowzór - czarny portfelik właśnie - ale reszta poleciała już z górki.

       Wybaczcie proszę to dziwne rozmazanie na zdjęciach - dopiero teraz to zauważyłam i mnie tknęło... aparat musiał wpaść w niewłaściwe łapki, które zostawiły "kilka" śladów na szkle obiektywu... Uff, dobrze że tatuś nie widzi, byłoby krucho... :)

Buziaki !


niedziela, 9 września 2012

Próbuję czegoś nowego

Witam :)
Z racji tego, że skończyło się lato, że mamy wrzesień i że w bibliotece będzie wystawa (o której później coś skrobnę), chciałabym pokazać coś, na co już od dłuższego czasu miałam "szyciową" ochotę :)
Na pierwszy ogień idzie poducha, z której jestem STRASZNIE dumna :) Motyw latającej świnki nieco przewrotny, ale mimo obaw świetnie się prezentuje na kanapie :) ta idzie na handel, ale mam już w planach uszycie takiej samej dla siebie, tylko w nieco zmienionej tonacji.
Wiszące koty klamkowe już tu kiedyś zawitały, ale ten jest nieco inny :) Bardziej zakręcony, wyciągnięty i rozleniwiony :)
Kapciuszki peep-toe :) Mało brakowało a by ich tu nie było, gdyż mimo względnie prostej formy ich obecny kształt osiągnęłam za ... czwartym podejściem ;/  Ale w końcu są, biała flanelka w środku i folkowa bawełna na zewnątrz.

Eko-woreczek na śniadanie chciałam już dawno uszyć :) Ten poleci do córeczki koleżanki, żeby w ekstremalno-szkolnych warunkach go przetestowała :) Motyw babeczki przeniesiony za pomocą specjalnego specyfiku :P W środku natomiast drobny sztruks w delikatne dziecięce motywy.
Na razie tyle :)


poniedziałek, 2 lipca 2012

Nieco nowości i pierwszy kiermasz :)

                Od ostatniego wpisu minęło nieco czasu, który pożytkowałam mniej lub bardziej twórczo :)  Mały Franio rośnie jak na drożdżach, uśmiecha się coraz szerzej i gaworzy coraz głośniej :D  między wspólnymi zabawami i spacerami spędziłam trochę czasu przy maszynie, próbując przygotować się do mojego pierwszego wystawienia się na kiermaszu! Przyznam, że miałam małego pietra, nigdy nie stałam po tej drugiej stronie stoiska, no i nie miałam aż tylu rzeczy na sprzedaż! Dobrze że nie byłam sama, razem z koleżanką z pracy postanowiłyśmy spróbować i się odważyć - a co, inni mogą, to my też damy radę :D
                Impreza odbywała się w Guzowym Piecu k. Gietrzwałdu, i krótko mówiąc - poezja! Piękne miejsce, wszystko było świetnie zorganizowane, miałyśmy przygotowane stoiska gotowe do wyłożenia się, pogoda dopisała, ludzie byli sympatyczni, nic więcej nie można było chcieć :)  Nieco zdjęć tego, co miałam :)

 Moje poduchy, pierwszy raz szyłam, chyba źle nie wyszły...? Choć przy lnianej umordowałam się strasznie!
Niżej laleczki, jest świetna zabawa przy układaniu każdej fryzury :D






 Dla kibicujących dziewczyn :)
 Troszkę broszek...
 I koty, które strasznie lubię szyć :)



 Nasze stoisko to te pośrodku, z biało-czerwonym obrusikiem.
Dla osób, które wytrwały do końca przesyłam buziaki :*

piątek, 24 lutego 2012

Ostatni raz...

...będzie o kotach... Pokazuję klamkowce uszyte jeszcze w starym roku, które aż do dziś czekały na swoją premierę :) przyznam, że to pierwsze maskotki uszyte według szablonu, gdzie robiłam "hurtowo" - od razu pięć sztuk - i całkiem nieźle to szło :)




Oczy z guzików kompletnie odpadają, pierwszy kocur jak zombie przez to wygląda ;P  Szarego zostawiłam swojemu Małemu, wisi na drzwiach do pokoju, reszta poszła w świat. Koty wyszły średniej wielkości, ok 14x26 cm.

piątek, 27 stycznia 2012

Kilka nowych rzeczy...

... się przez ten cały czas nazbierało. Z głębi serca podziwiam te wszystkie babeczki, które potrafią co 2-3 dni zamieszczać na blogu coś nowego! Niby odpalam codziennie komputer swój i podglądam bardziej twórcze blogowiczki, niby coś tam zawsze podłubię wieczorem, ale jak przyjdzie już do zamieszczenia czegoś u siebie, to niemoc straszna dopada :) Dziś więc korzystając z ładnej (choć mroźnej!) i słonecznej pogody cyknęłam na parapecie kilka fotek, i wrzucam te głupotki, które poczyniłam od ostatniego posta swego :)

Na początek wykop z ciucholandu -> piękny materiał (w ori była to hmmm podomka??) w świąteczne wzory. Na pierwszy rzut oka trochę pstrokacizną zalatuje, ale z bliska można się zachwycić :) tylko czemu już po świętach wpadło w łapki? najwyżej przeleży w szafie...

Z racji tego, że pod koniec lutego świętujemy Dzień Kota, zachciało mi się wspomóc lokalny konkurs  dla szkół i poczyniłam takie oto małe breloczki :)  Od czubka ucha po sam koniec brzuszka mają ok. 12 cm, grube na 6,5 cm :) Do tasiemki przyczepiony jest karabińczyk trzymający klucze, które łatwo i szybko się chowają za jednym pociągnięciem :) Nie mogłam się zdecydować na jeden kolor, więc zrobiłam na kolorowo.


Pozostając w kociej tematyce, dorzucę jeszcze dwie "dziadówki" - eko-torby na wspomniany już konkurs :) Nawet spodobało mi się szycie dziadówek, choć jeszcze zajmuje mi to trzy razy więcej czasu niż chyba powinno. Te tutaj to bliźniaczki, różnią się tylko ułożeniem rybki. Niewielkie rozmiarowo, mają 30x31 cm, rączki długie na 60 cm (czyli w połowie też będzie 30 :)) Aplikacja jak zwykle kryje kieszonkę. Dno w ostatnim momencie przeszyłam na takie "ładowniejsze", i jestem z tego baardzo zadowolona. Na małe zakupy do osiedlowego sklepiku torbiszon jest jak znalazł.