Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breloki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breloki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2013

Ni słoń, ni ... ?

Tak jak w tytule - niby słoń, ale taki nie-słoniowy - bo ubrany w panterkę i groszki :)


Tu pozują razem...

Tu coś kombinują...

Tu im źle z oczu patrzy...

Tu się popisują...


Tu jeden staje na głowie...

A tu mają już wszystkiego dosyć... :)

Dobrze, że sówki są mądrzejsze i wystarczy im tylko jedna foteczka :)


Wzór na słonie zaczerpnęłam stąd. Sówki podpatrzone u jednej z hendmejdowych blogerek, niestety gdzieś zapodziałam adres ;/

piątek, 15 lutego 2013

Ki czort ... ?

Właśnie! Miał być kot - wielki, czarny i pechowy, a wyszedł... czort :P  Uszy sterczące, złe spojrzenie, biesi ogon, wypisz wymaluj diablę mi wyszło, nie kot. No nic, to cuś poleciało dalej, może uda się ułagodzić nieco jego charakter.


Na ostatnie zdjęcie wepchał się mały kiciuś - jego premiera przypadnie może w weekend, kiedy reszta kociej gromadki zostanie ukończona :)
         
      Poniższe maleństwa wytworzyły się wczoraj późno późno w nocy - tak późno, że zachodziła obawa co do dzisiejszej porannej pobudki... jednakże Franio stanął na wysokości zadania i przed szóstą dzielnie wgramolił się do mamy na łóżko :) Ech, jedynym ratunkiem pozostała tylko kawa :)


                    Czarny portfelik zostaje u mnie - wreszcie wszystkie karty rabatowe będą w jednym miejscu. Przypnę sobie do kluczy i nie będę musiała już szukać gorączkowo po torbie :) Pozostałe trzy lecą w przyszłym tygodniu w świat. Po raz pierwszy używałam tutaj napownicy - czy jak to się dokładnie nazywa. Pożyczona, nie moja, starałam się bezstratnie poznać zasady jej działania. Niestety, zanim doszłam do tego, co w jaką dziurkę, jak łapać materiał i jak mocno ściskać - nieco kółeczek poszło na marne. Najbardziej ucierpiał pierwowzór - czarny portfelik właśnie - ale reszta poleciała już z górki.

       Wybaczcie proszę to dziwne rozmazanie na zdjęciach - dopiero teraz to zauważyłam i mnie tknęło... aparat musiał wpaść w niewłaściwe łapki, które zostawiły "kilka" śladów na szkle obiektywu... Uff, dobrze że tatuś nie widzi, byłoby krucho... :)

Buziaki !


piątek, 27 stycznia 2012

Kilka nowych rzeczy...

... się przez ten cały czas nazbierało. Z głębi serca podziwiam te wszystkie babeczki, które potrafią co 2-3 dni zamieszczać na blogu coś nowego! Niby odpalam codziennie komputer swój i podglądam bardziej twórcze blogowiczki, niby coś tam zawsze podłubię wieczorem, ale jak przyjdzie już do zamieszczenia czegoś u siebie, to niemoc straszna dopada :) Dziś więc korzystając z ładnej (choć mroźnej!) i słonecznej pogody cyknęłam na parapecie kilka fotek, i wrzucam te głupotki, które poczyniłam od ostatniego posta swego :)

Na początek wykop z ciucholandu -> piękny materiał (w ori była to hmmm podomka??) w świąteczne wzory. Na pierwszy rzut oka trochę pstrokacizną zalatuje, ale z bliska można się zachwycić :) tylko czemu już po świętach wpadło w łapki? najwyżej przeleży w szafie...

Z racji tego, że pod koniec lutego świętujemy Dzień Kota, zachciało mi się wspomóc lokalny konkurs  dla szkół i poczyniłam takie oto małe breloczki :)  Od czubka ucha po sam koniec brzuszka mają ok. 12 cm, grube na 6,5 cm :) Do tasiemki przyczepiony jest karabińczyk trzymający klucze, które łatwo i szybko się chowają za jednym pociągnięciem :) Nie mogłam się zdecydować na jeden kolor, więc zrobiłam na kolorowo.


Pozostając w kociej tematyce, dorzucę jeszcze dwie "dziadówki" - eko-torby na wspomniany już konkurs :) Nawet spodobało mi się szycie dziadówek, choć jeszcze zajmuje mi to trzy razy więcej czasu niż chyba powinno. Te tutaj to bliźniaczki, różnią się tylko ułożeniem rybki. Niewielkie rozmiarowo, mają 30x31 cm, rączki długie na 60 cm (czyli w połowie też będzie 30 :)) Aplikacja jak zwykle kryje kieszonkę. Dno w ostatnim momencie przeszyłam na takie "ładowniejsze", i jestem z tego baardzo zadowolona. Na małe zakupy do osiedlowego sklepiku torbiszon jest jak znalazł.